Techno-obsesyjny trend obecnych czasów to nowa pandemia, zaprojektowana tak jak poprzednia w celu zdegenerowania rasy ludzkiej.
Chodzi o promowanie niebiologicznych form życia jako „bardziej zaawansowane” niż powstałe w wyniku ewolucji biologiczne formy życia składające się na nieskończoną różnorodność naszej żyjącej planety – włącznie z nami, ludźmi.
To wielkie, oparte na technologii oszustwo stanowi precyzyjnie skonstruowany plan bazowy elitarnej sekty, która nauczyła się imitować zachowanie ludzkie, choć w rzeczywistości nie należy do ludzkiego rodu.
Są jednak sprytni i zauważyli, że chcąc przeprojektować życie w „inteligentne” mechaniczne wynaturzenie jego biologicznych korzeni, trzeba to wprowadzać stopniowo, etapami, gdzie każdy etap wydawać się ma „poprawioną” wersją oryginału.
Dzisiejsza agenda technologiczno-cyfrowa sprzedawana jest jako bardziej „skuteczny”, „inteligentny” i „szybszy” sposób realizowania upragnionego celu końcowego. Dlatego musi to być narzędzie przewidywalne i pod pełną kontrolą. Cel został określony przez deep state XXI wieku jako „uratowanie planety”.
Zaś jego rzeczywistą intencją jest zakłócenie, wyjałowienie, a ostatecznie zniszczenie biologicznego pulsowania serca naszej żywej planety.
Zatem najpierw trzeba sprawić, by opinia publiczna uwierzyła w oszustwo „ratowania świata” przez tę sektę, a następnie w to, że jedynym sposobem osiągnięcia tego jest radykalne przemodyfikowanie życia biologicznego. Sięgając skalpelem do samej puli genetycznej życia.
Zamiar deep state zmuszenia opinii publicznej do uwierzenia w głoszoną przez nich retorykę “ratowania planety” został już w większości przeprowadzony. Drugi warunek – że jedyną drogą osiągnięcia tego jest genetyczna modyfikacja biologicznego DNA życia na planecie – jeszcze nie. Ale nad tym właśnie pracują.
Typowa reakcja obywateli świata na tego rodzaju wyjaśnienia mogłaby brzmieć: “Nigdy nie uda wam się sprzedać tego nam ludziom!”
Jednakże rozciągnięcie akcji przekonywania na okres blisko czterdziestu lat spowodowało pojawianie się głosów aprobaty dla tego diabolicznego pomysłu.
Gdy już pierwotny przekaz został przypisany do konkretnego hasła: “Zatrzymać globalne ocieplenie – wyeliminować antropologicznie generowane źródła CO2!”, głoszonego przez światowe rządy, pseudonaukowców i globalne media, w świat popłynęła bezmózga mantra “Wspólnymi siłami musimy osiągnąć zero emisji netto do 2050 roku!”.
Nie szkodzi, że nikt nie rozumiał, co to znaczy “zero emisji netto”. Wystarczyło wyjaśnienie, że CO2 to zabójczy gaz zanieczyszczający środowisko i jedynie całkowita kontrola nad nim może uchronić świat przed ugotowaniem się.
Następnie, po skutecznym zainstalowaniu tej szczególnej iluzji ze świata wirtualnego w korze nowej mas ludzkich, przygotowywano grunt pod dalszą porcję oszustw, którą zamierzano dodać do piekielnego kotła.
Wybrałem trzy powiązane ze sobą rodzaje wypaczenia życia biologicznego, aby pokazać, jak nieustanne parcie do odczłowieczenia ludzkiej rasy było coraz bardziej szyfrowane za pomocą słowa “trans”: transgeniczny, transgenderowy, , transhumanistyczny.
Celem ostatecznym jest likwidacja naszej prawdziwej, ewolucyjnie rozwiniętej natury przez oderwanie jej od bezpośredniego połączenia z Najwyższym Źródłem naszej egzystencji.
Wirus transgenderyzmu skrojono w celu rozdarcia spójności i podważenia fundamentów ludzkiej prokreacji, tym samym zmniejszając populację na świecie.
Spójrzcie, jak użyte złowrogie siły doprowadziły młodych ludzi (dzieci) do przekonania, że mogą się przeciwstawiać biologicznym prawom natury, po to by dać się spreparować technologią w jakiś byt zaprzeczający podstawom rzeczywistej płciowości żeńskiej i męskiej.
Spójrzcie, jak szybko sprawa “trans” została polityczną kartą przetargową, a socjotechnicznie stworzeni “obrońcy prawa do wyboru” utożsamili się z ideologią LGBT i każdy, kto do osobników trans zwrócił się za pomocą zaimka w rodzaju męskim lub żeńskim, oskarżany był o dyskryminację.
I zanim się spostrzegliśmy, podobno odpowiedzialni specjaliści medycyny zaczęli oferować swoje usługi w zakresie okaleczania narządów płciowych tym nieszczęśliwym dzieciom, których rozwój w dorosłe ludzkie istoty nawet się nie zaczął.
Jak można oczekiwać od młodego człowieka w okresie dojrzewania i związanej z tym podatności na sugestie, aby podjął świadomą decyzję o czymś, co wpłynie głęboko na resztę jego życia?
Chorzy architekci Wielkiego Resetu i Nowego Porządku Świata niewątpliwie upajają się chaosem, jaki spowodowali tą mroczną i przebiegłą operacją psychosocjologiczną. Operacją w celu zburzenia dwóch głównych filarów egzystencji, bez których niemożliwa jest naturalna prokreacja. Pozostaje tylko życie stworzone w laboratorium przez sztuczną inseminację lub inżynierię genetyczną.
Rzadkim przypadkiem, gdy system sądowniczy stanął po stronie prawdy, była decyzja Sądu Najwyższego Zjednoczonego Królestwa w kwietniu 2025 roku o niepodważalności biologicznego istnienia płci kobiety i mężczyzny oraz nielegalności domagania się przez transseksualistów takich samych praw jak normalne płcie.
Możemy mieć tylko nadzieję, że ta iskra zdrowego rozsądku zwycięży. Jednak brygada przeciwna życiu z pewnością będzie kontynuować swe wysiłki zakwalifikowania transgenderowych wypaczeń jako “prawa człowieka”. Jeżeli to jest jakiekolwiek prawo, to nie ludzkie, lecz nieludzkie.
Tu dochodzimy do transgeniki. Z tej samej szkoły inżynierii mutacji deep state co promowana “moda” na transpłciowość, pochodzą orędownicy transgeniki. Projektanci i sprzedawcy genetycznie modyfikowanych organizmów.
Definicja transgeniki w słowniku brzmi: “Gałąź biotechnologii związana z produkcją roślin, zwierząt i żywności transgenicznej”.
Naukowcy zaangażowani w manipulowanie genami królestwa roślin i zwierząt twierdzą, że robią to w celu skrócenia czasu potrzebnego do osiągnięcia pożądanego celu. Nie mają pojęcia, czy ten “pożądany cel” poprawi ewolucję życia na ziemi, czy ją zakłóci. I jak może to wpłynąć na otaczający nas świat roślin i zwierząt.
Podobnie jak chybione usiłowanie osiągnięcia zero emisji netto musi oznaczać klapki na oczach i ciasny umysł, który nigdy nie zadaje pytania “Czy rzeczywiście chcemy świata, gdzie tak istotne zasoby CO2 są drastycznie uszczuplone?”
Tak samo zwolennicy transgeniki nigdy nie zadają sobie pytania “W jakim celu chcemy nieodwracalnie zmienić DNA życia biologicznego?”
Deep state nie chce zadawania tego rodzaju pytań na temat swojego projektu transgenicznego nowego, wspaniałego świata. Zatrudnia tylko tych, którzy akceptują powierzone im zadanie jako krok wyżej na drabinie kariery uznawanej przez status quo. I nie zadają pytań.
Ruch transgeniczny – podobnie jak transgenderowy – jest celową próbą wykrzywienia zainicjowanej przez Boga ścieżki ewolucji człowieka. Jego rozwoju ze stanu nieświadomości do stanu świadomości siebie samego. Do punktu, w którym nasz dotąd nieuświadomiony potencjał w pełni się zrealizuje.
Jednakowoż, wizja technologii informacyjnej wyrażona z taką mocą przez doradcę Światowego Forum Ekonomicznego Yuvala Noaha Harariego, całkowicie pomija duchową ścieżkę do zbawienia. “Będziemy lepsi od Boga” – twierdzi.
Model agrobiznesu, który przyjął tę wizję, forsuje GMO (genetycznie modyfikowane organizmy) jako sposób na zrekompensowanie desertyfikacji planety, spowodowanej powszechnym rozwojem monokultur na bazie agrochemii, za pomocą zmian genów w roślinach – i zwierzętach – tak, aby były w stanie tolerować tego rodzaju zdegradowane środowisko.
Miast zaprzestać toksycznego wynaturzania środowiska naturalnego, przyjmują jego skażony stan za fakt dokonany, po czym dalej zniekształcają pulę genetyczną, żeby ją dostosować do zubożonego w minerały stanu pustynnienia.
W trakcie tego genetycznie zmodyfikowane nasiona krzyżują się z nasionami konwencjonalnymi przez roznoszenie pyłku kwiatowego wiatrem, przez insekty oraz inne procesy na polach.
Kiedy edytowanie genów oraz inżynieria genetyczna stają się dominujące – jak to jest w USA – cierpi na tym cały łańcuch pokarmowy. A w przeciwieństwie do tego, o czym próbuje nas przekonać przemysł GMO, środki agrochemiczne stosowana przy uprawie GMO są bardziej, a nie mniej, toksyczne niż te stosowane poprzednio. Redukują one do zera naturalną różnorodność roślin.
Wszystko to jest częścią Nowego Zielonego Ładu i Czwartej Rewolucji Przemysłowej Światowego Forum Ekonomicznego, forsowanych przez “emerytowanego” już Klausa Schwaba i jego kolegów oszustów z Davos.
Proces modyfikacji genów obejmuje także zwierzęta hodowlane. Są one modyfikowane genetycznie, żeby dawały więcej mleka lub mięsa, co powoduje ich cierpienie fizyczne na skutek deformacji ciała. To wszystko oprócz chemikaliów i antybiotyków, które nadal stanowią część “opieki medycznej” nad nimi.
Punktem omega tej działalności transgenicznej jest laboratoryjna produkcja syntetycznego jedzenia w probówce, która – jak zapewniają nas elity z Davos – jest zaprojektowana specjalnie po to, by wspomóc sprawę “powstrzymania globalnego ocieplenia”.
Krowy wydzielają metan, a metan powoduje globalne ocieplenie, twierdzą fałszywi zieloni guru. A więc koniec z krowami, mlekiem i innymi produktami mlecznymi. Zamiast tego wmawia nam się, jaka dobra jest ich wersja syntetyczna – transgeniczno- chemiczna. “Nie ma żadnej różnicy”- mówią nam.
Widzimy, jak krok po kroku w większości swej uśpiona i pasywna ludzkość przekształcana jest w cyborgów projektowanych przez technologię informacyjną.
Trzeci z toksycznych programów sterylizacji ”trans” to prawdziwy klejnot w koronie Doliny Krzemowej i ukoronowanie ideałów technofaszystów z kultu śmierci Światowego Forum Ekonomicznego: transhumanizm.
Gdy ten cel będzie osiągnięty, niewiele zostanie z pierwotnego ludzkiego gatunku. Ale nie będzie osiągnięty, pod warunkiem że ludzkość przyspieszy swoje obecne wybudzanie i przestanie akceptować włamywanie się do świętości życia nazywane “formą postępu”.
Transhumanizm zakłada osiągnięcie cybernetycznej nieśmiertelności. Techniczno-cyfrowej formy życia wiecznego. Tylko, że coś takiego nie jest życiem. Jest zawieszoną formą egzystencji, niespełniającą żadnych warunków cechujących prawdziwe życie.
Podczas gdy transhumanizm pretenduje do udoskonalania fizycznych, intelektualnych i emocjonalnych cech i tym samym wytworzenia bardziej “zaawansowanej” formy człowieka, w rzeczywistości jest wizją redukcjonistyczną, polegającą na edytowaniu/usuwaniu naturalnych wzorców emocjonalnych, aż do momentu, gdy stanie się on całkowitym falsyfikatem tego, co znaczy być człowiekiem.
Szybkość, z jaką do naszego codziennego życia wprowadzane są “inteligentne” algorytmy i zależność cyfrowa, oznacza iż komunikacja międzyludzka jest obecnie zdominowana przez częstotliwości mikrofal elektromagnetycznych. Częstotliwości 4, 5 i 6G impulsowego promieniowania mikrofalowego penetrują komórki i neurony ludzkiego ciała i mózgu. Uruchamia to od razu proces dehumanizacji, z możliwością pewnego rodzaju uzależnienia wśród częstych użytkowników technologii mikrofalowych WiFi.
Wystarczy rozszerzyć to o zapowiadany postęp sztucznej inteligencji i do akcji wkracza cybernetyka oraz robotyka.
W tym momencie człowiek jest zgubiony. Technologiczny dewiant wchłonął wielowymiarowy przejaw ludzkiej ekspresji, odzwierciedlającej wszechwiedzące Najwyższe Źródło Powszechnego Życia.
Transhumanizm ukazuje się jako ideologia śmierci. Ludzki mózg staje się naczyniem informacyjnym opartym o komputer, pozbawionym jakiejkolwiek łączności z esencją serca i ducha, która utrzymuje ludzkość w wiecznym połączeniu ze wszechpotężnym, świętym źródłem życia.
Niewierzący i ateiści niekoniecznie przyjmują tę cyborgiczną wersję przyszłości. Jeśli w sercu będzie mieszkać ciepło i przeważy uczucie miłości, nie da się wciągnąć ludzkości w to demoniczne odwrócenie tajemniczej i porywającej przygody życia, jaką jest prawo każdej jednostki do narodzin.
Jesteśmy ludzkością. Opowiadamy się za Życiem. Dopiero zaczęliśmy naszą wielką podróż w odkrywanie, która ostatecznie ujawni nam, czym naprawdę jest życie. Nie pozwólmy technologii w żadnej postaci zawrócić nas z tej drogi.
