Odłączenie się od niemoralnego i nasyconego sztuczną inteligencją społeczeństwa

Jedyny sposób by Pozostać Człowiekiem

Dotarliśmy do punktu, w którym drogi rozchodzą się na dobre. Dwie ścieżki prowadzące w skrajnie różnych kierunkach: jedna z napisem na drogowskazie – „Prawdziwe Życie”, a druga – „Atrapa Życia”. Bez żadnych szans na kompromis.

To bardzo istotne, ponieważ obecnie niezdecydowana większość próbuje unikać jednej, jak i drugiej ścieżki, oszukując samych siebie, przez postrzeganie się jak widza w teatrze, oglądającego z widowni burzliwy świat zewnętrzny.

Taki odosobniony komfort będzie nam być może jeszcze przez chwilę towarzyszyć – ale jest on złudny.

Wewnętrzny głos, który usilnie staramy się ignorować, podpowiada nam, że komfort ten jest zwodniczy, i maskuje fakt, że już jesteśmy spóźnieni z podjęciem decyzji, co do podjęcia rozciągającej się przed nami drogi „Prawdziwego Życia”. Po prostu odwlekamy nasze spotkanie z przeznaczeniem.

Każde ustępstwo wobec obowiązku przeciwstawienia się tej pułapce, pożera naszą szansę kroczenia ścieżką „Prawdziwego Życia”, i wyzwolenia się od cichej zgody na „grę według wytyczonych reguł”.

Jeszcze bardziej odczłowieczająca pułapka, zakamuflowana jako „przymus dostosowania się” do status quo, przez podmioty polityczne, gospodarcze i społeczne, działająca w ramach bezmózgiego, opartego na kontroli umysłów i sztucznej inteligencji reżimu, tutaj nazwanego „Atrapą Życia”. Reżimu nieubłaganie zmierzającego ku całkowitemu przejęciu władzy, przy pomocy cyfrowego transhumanizmu – od dawna planowanego przez globalny rząd cieni.

Ucieczka z tej śmiertelnie niebezpiecznej ścieżki nie jest łatwa. Wszyscy, w różnych stopniach, każdego dnia układamy się z Matrixem. Czerpiemy z jego bogatego wachlarza udogodnień i zniewoleń, by nadawać priorytety naszym rolom zawodowym, czy utrzymywać lub powiększać poziom zarobków, obiecujących zapewnić usypiające nas w bezmyślności wygody, będące opium tej pułapki.

Kiedyś tą bezmyślnością był telewizor na stoliku; piwo, wino; kanapa w salonie; gotowy obiad z supermarketu; absolutna przewidywalność codziennych obowiązków zawodowych i towarzyskich; „wakacje”; wartość samochodu; zarządzanie garderobą, tak by odpowiadała preferowanemu wizerunkowi naszej osoby.

Lecz dziś należy dopisać do listy obsesję na punkcie zbierania informacji z internetu i urządzeń mobilnych, połączoną z absorbcją użytkownika w wyświetlaczu smartfona; ekran telewizora zajmujący całą ścianę salonu;
staranny wybór karty kredytowej; najszybszy możliwy dostęp do internetu; hipermarket jako główne źródło pożywienia; Netflix; czy doglądanie kont w mediach społecznościowych, które są uznawane za niezbędne do utrzymywania kontaktów z innymi podróżującymi ścieżką „Atrapy Życia”.

Do tego dochodzi niechęć do pracy fizycznej i przebodźcowanie „nigdy nie odpoczywającego” umysłu; pigułka na wszelkie dolegliwości, które ten styl życia nieuchronnie ze sobą niesie; upychanie „czasu spędzanego na świeżym powietrzu” w okienka pomiędzy innymi, pilniejszymi sprawami.

Oto przykład „Matrixu Chwili” dla tych, którzy wciąż zarabiają wystarczająco dużo, by móc sobie na niego pozwolić.

W rzeczywistości jest to cała seria chwil sklejonych ze sobą tak, by pasowały do schematu naszego przekonania, że jest to jedyna droga do przetrwania i wtopienia się w tłum. Strategia bycia biernym uczestnikiem życia, którą wszyscy pozostali wydają się wyznawać.

Dążenie do tego, by nie czuć się wyobcowanym z własnego plemienia, odgrywa dużą rolę w życiu wielu ludzi. Choć jest to zrozumiałe, trzyma w ryzach dynamikę rozwoju i prowadzi do utożsamiania się z „Atrapą Życia”.

Tak wiele tu pułapek.

Oczywiście nie każdy wpadnie w te pułapki, ale większość rozpozna oznaki, które przyczyniają się do ich nieuchronnego upadku.

Wszystko we wszechświecie jest w ruchu – a my nie jesteśmy tu wyjątkiem. Nie można wiecznie siedzieć na rozdrożu i tylko wpatrywać się w drogowskazy wskazujące na „Prawdziwe Życie” i „Atrapę Życia”, nie mogąc się
zdecydować, którą drogą pójść.

Nie da się też zrobić kilku kroków w kierunku „Prawdziwego Życia”, skrywając w głębi duszy myśl, że tylko „spojrzy się, jak to jest”, żeby w razie gdy wymagania będą zbyt duże, powrócić do strategii „Atrapy Życia”.

Jeśli chcemy pozostać ludźmi, musimy pogodzić się z obraniem trudnej drogi, na której będziemy odkrywać nowe horyzonty psychiczne i duchowe. Pokonując nieuniknione przeszkody i omijając niezliczone wyboje.

Właśnie takie jest Prawdziwe Życie – pełne wyzwań, wymagających szybkiego myślenia i odważnego działania, ale także dającego czas na głęboką refleksję, nad naszą rolą i przeznaczeniem w tym wszechświecie.

Proces odłączenia się jest tego integralną częścią. Polega on na podjęciu postanowienia, o porzuceniu wszelkiego przepychu, który odwraca uwagę od nadrzędnego celu – naszej samorealizacji i wyzwolenia – połączonego ze zobowiązaniem się do służby na rzecz ludzkości.

Pamiętajmy, że zasady tej gry nieustannie kierują nas w stronę „normy”; tego, co typowe; przeciętności rutynowych zajęć skupionych wokół materializmu, wspieranych przez niekończącą się gamę gadżetów i fasadowych narzędzi dla społeczeństwa widzów, kierujących się wygodą i lenistwem. To pułapka.

Pod tą niekończącą się warstwą zbędnych zanieczyszczeń, kryje się głos wzywający nas do zdania sobie sprawy z, i do zaangażowania się w to, co świadoma uwaga ujawnia jako prawdziwą rzeczywistość. Do przebudzenia. Do Prawdziwego Życia.

Wyrwanie się z marazmu wprowadzanego metodami kontroli umysłu może być bolesne, ale ten ból jest przejściowy, a zew wyzwolenia znacznie przewyższa wstępne poczucie straty.

Rodzące się nowe poczucie celu, jakie towarzyszy przebudzeniu, jest potrzebą prostoty. Mowa o ograniczeniu egoistycznych ambicji i zadowoleniu się prostymi, podstawowymi potrzebami, uznając je za wystarczające.

Wiąże się to bezpośrednio z koniecznością odłączenia się od sieci, aby nie być już dłużej łatwym celem dla
kliki trzymającej scentralizowaną kontrolę. Nie podlegania ich inteligentnym urządzeniom elektromagnetycznym i bezprzewodowym, które łączą nas z matrixem technologii chmurowych i powodują natychmiastową zależność od „Atrapy Życia”, prowadzącą do zniewolenia, a także narażającą narządy ciała i mózg na niekontrolowane działanie mikrofal.

Gdy osiągnie się ten stan prostoty, pojawia się coraz większe poczucie „uziemienia”. Co oznacza powrót do jedności ze środowiskiem naturalnym; zdolność do odczuwania i czerpania radości z subtelnych wibracji natury, w tym z uzdrawiającej mocy drzew, rzek i mórz.

Zaczyna się lepiej rozumieć własne duchowe moce i kierować nimi. Życie nabiera znaczenia. Sensu tworzącego spójną całość, a nie zbioru odseparowanych od siebie doświadczeń, dzielących życie na wiele osobnych części.

Wkraczamy na drogę Prawdziwego Życia i możemy czerpać z wyższych energii, stając się siłą, z którą mroczni architekci władzy muszą się liczyć.

Do tej pory ta moc pozostawała uśpiona lub skierowana na nasze ego. Jednak jej urzeczywistnienie – zwłaszcza jako duchowego daru – powoduje, że możemy stawić czoła każdej przeszkodzie i pokonać każdy lęk, dzięki pewności siebie i wierze we własne możliwości, oraz przewodnictwu płynącemu z połączenia się z Najwyższym Źródłem.

Stawiając czoła temu udręczonemu światu i pozostając niezachwianym w obliczu niesprawiedliwości, oszustwa i okrucieństwa – przyjmujemy rolę duchowych wojowników – co łączy się z rozpoznaniem naszego osobistego powołania, do niesienia pomocy innym w odnalezieniu drogi w tym labiryncie.

Wreszcie, kluczowego znaczenie nabiera konieczność osiedlenia się (lub przeniesienia) poza środowiskiem miejskim.
Dostęp do żywności prosto z ekologicznego gospodarstwa; woda z nieskażonej studni lub źródła; odpowiedni dystans od elektromagnetycznego smogu technologii bezprzewodowych.

Bardzo wskazane jest posiadanie wystarczającej ilości ziemi, by móc uprawiać żywność pokrywającą przynajmniej część własnych potrzeb, podobnie jak stopniowe dążenie w kierunku samowystarczalności energetycznej przy wykorzystaniu niezależnych źródeł odnawialnych.

Pierwszy raz przejmiemy kontrolę nad swoim losem. To niezwykle ważny krok i klucz do zachowania człowieczeństwa – a właściwie do stania się człowiekiem. Stanowcze odrzucenie niewolniczej zgody dla coraz mocniej zaciskającej się pętli przestępczego status quo.