W październiku 2025 na Forum Żywieniowym w Sztokholmie miało miejsce ważne wydarzenie, w oparciu o niedawno opublikowany raport Komisji EAT-Lancet 2.0 na temat „globalnego zdrowia”, wzywający do odgórnej „transformacji globalnego systemu żywnościowego”.
Przewodniczył mu nikt inny, jak sam Tedros Ghebreyesus, dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia, przy ścisłym poparciu fundacji, m.in. Billa Gatesa, Bloomberga and Rockerfellera, a także gigantów korporacyjnych Nestle, Cargill i Unilever – ze Światowym Forum Ekonomicznym równie wysoko na liście wspierających.
Tedros Ghebreyesus oznajmił, iż głównym celem zgromadzenia jest potrzeba „odgórnego, całkowitego i sprawiedliwego przekształcenia systemu żywnościowego”oraz konieczność „uregulowania produkcji i konsumpcji żywności”przez poszczególne państwa.
Sądzę, że wiemy, co miał przez to na myśli – nieżyjący już dr Henry Kissinger parędziesiąt lat temu głosił: „Kto kontroluje żywność, kontroluje ludzi”.
Jednak oficjalny przekaz publiczny wyżej wymienionych instytucji obraca tę inwazję globalnej kontroli w krętactwo dla „lepszego zdrowia” na świecie, postulując coś, co brzmi jak modna lista usprawnień dietetycznych rekomendowanych przez inicjatywę „Wspólne zdrowie”: mniej czerwonego mięsa, ryb, jajek, nabiału oraz zredukowanie żywności wysoce przetworzonej, a przy tym kategoryczne zakazy i ostrzeżenia zdrowotne wydrukowane na opakowaniach, tak jak na papierosach.
Za cel ostateczny uznaje się „zintegrowanie polityki żywnościowej z polityką handlową, rolną i klimatyczną”.
No, ale polityka rolna i klimatyczna już osiągnęły stan dogłębnej katastrofy, a zatem żywność ma być wtrącona do tego samego lochu.
Tak, panie Tedros, wspaniałe deklaracje dla nieświadomych, lecz my już otworzyliśmy oczy na pana ściemę o tym, co tworzy „światowe zdrowie, i wiemy, co tak naprawdę chce nam pan powiedzieć – ponieważ jest to całkowicie zgodne z Agendą Zrównoważonego Rozwoju 2030, Nowym Zielonym Ładem i fantazją o zero netto. Tym wszystkim pan już pośrednio lub bezpośrednio kieruje.
A to, jak pan wie, zakłada również koniec rolnictwa, jakie znamy ( z powodu uwalniania metanu i CO2) oraz usunięcie z ziemi ostatnich prawdziwie niezależnych istot ludzkich – rolników, którzy mogliby się przeciwstawić temu, żeby zgraja obłąkanych technokratów i nawiedzonych psychopatycznych kryminalistów mówiła im, co mają robić.
Raport Lancet, na którym bazowała ta konferencja, podkreśla nadchodzącą rolę narzędzi cyfrowych w monitorowaniu stylu życia i diety obywateli, i stwierdza, że wkrótce możliwe będzie wprowadzenie systemów śledzenia w odniesieniu do konsumpcji żywności oraz metod kontroli stosowania się do zaleceń żywieniowych.
No, no, to z pewnością brzmi znajomo…
Czyżby autorzy nawiązywali do konieczności organizowania „inteligentnych miast”(smart cities) służących jako „rezerwaty” dla tych, co zostali odurzeni moralną krucjatą uwalniania planety od wszystkich, którzy nie chcą się zastosować do z góry zaplanowanych przez ten kult igrzysk głodowych?
Skądże – przecież Gates, Tedros, Cargill, Nestle i Światowe Forum Ekonomiczne w swoim pragnieniu kontrolowania transformacji systemu żywnościowego kierują się wyłącznie względami humanitarnymi. Proszę o wybaczenie, że pozwoliłem, by podobna myśl przyszła mi do głowy.
Naturalnie to tylko zbieg okoliczności, że proponowane cyfrowe monitorowanie obywateli jest również propozycją związaną z Wielkim Resetem Światowego Forum Ekonomicznego, Czwartą Rewolucją Przemysłową oraz wzywaniem do cyfrowej waluty banku centralnego (CBDC) i powiązania indywidualnych ID z biometrycznymi skanami twarzy.
A więc, panie i panowie, dokąd teraz pójdziemy, jeśli nie chcemy zostać uwięzieni w gettach obłąkanych demagogów i faszystowskich dyktatorów, narzucających nam swoje genetycznie zmodyfikowane sztuczne białko i smażone insekty pod hasłem „wspólnego zdrowia”?
Uderza mnie skrajna podatność mas ludności miast na pełne podporządkowanie się globalnemu planowi „zarządzania” nimi.
Bez ziemi, bez rolnictwa czy związanych z tym praktycznych umiejętności, i bez umocowania w surowej rzeczywistości przetrwania, jedynym narzędziem obrony przed całkowitym usidleniem pozostaje polityczna perswazja.
Jednakże polityk stanowi narzędzie status quo, a status quo podporządkowuje się wielkiej magistrali władzy, pieniędzy i kontroli.
Ci, którzy staną poza tym kartelem, nie przetrwają w polityce. Dlatego nie ugrają niczego „wyborcy”trzymający się wciąż tak złudnej nadziei, że (któregoś dnia) zostaną potraktowani jak ludzie i pozwoli im się na coś na kształt wolności.
Dużo trudniej uzyskać odgórną kontrolę łańcucha żywieniowego w krajach europejskich takich jak Polska i na półkuli południowej, np. w Indiach, gdzie ponad 45% ludności to posiadacze małych i bardzo małych gospodarstw rolnych.
Wielu z nich nie uzależniło się nawet od tandetnej fikcji telewizji i mediów społecznościowych, a cóż dopiero od smartfonów, które mogłyby wykrzywić ich umysł i poddać go kontroli propagandy państwowej i korporacyjnej.
I tu leży dość podstawowa prawda: trzymaj się rzeczy małych, prostych i elastycznych.
Na tyle, na ile możesz, nie stosuj się do wymagań.
Buduj w sobie determinację, by przejąć kontrolę nad swoim losem, i uczyń swój los czymś wartym bronienia do ostatniej kropli krwi.
Nie miej nic do czynienia z czymkolwiek o nazwie smart – i nigdy nie daj się omotać narcystycznemu przywiązaniu do „wygody”.
Bez litości uderzaj w tych członków władzy, którzy utrzymują się z opowiadania kłamstw.
Nie idź za tłumem – on zmierza ku przepaści.
Życie na ziemi nie jest łatwe, ale daje pewność, że ty (wraz z innymi) możecie zaspokoić swoje podstawowe potrzeby; w czasach masowego zwiedzenia i odmóżdżenia ty pozostań zakorzeniony i w bliskim związku z przyrodą, porami roku oraz nadrzędnym rytmem życia.
Daj sobie szansę: zmień kurs na pozytywne, pro aktywne i pragmatyczne urzeczywistnianie swojej determinacji, by odzyskać kontrolę nad własnym losem.
Przekład: Kaxia
