List otwarty do polskich rolników

Szanowni Rolnicy,

dla wielu nadszedł okres trudny, następuje spadek cen skupu żywności i wzrost kosztów produkcji. Młodzi nie chcą kontynuować pracy, której poświęciliście swoje życie. Rolnictwo jest niedoceniane, a żywność traktuje się z lekceważeniem. Jednak najważniejszy problem jest szerszy i wiąże się z pytaniem: Jak możemy się wyrwać z coraz mocniejszego uścisku rządów, korporacji i supermarketów, które wspólnie korzystają z naszej skłonności do ulegania i poddawania się hasłom tzw. „modernizacji”?

Rolnicy z Wielkiej Brytanii i wszystkich krajów, które dołączyły do Unii Europejskiej, wcześniej musieli toczyć te same batalie, które dzisiaj stają się udziałem rolników w Polsce. To walka z biurokracją, z uciążliwymi przepisami i regulacjami, absurdalnymi standardami dotyczącymi wymogów sanitarnych oraz z nieprzewidywalnym rynkiem globalnym. Najbardziej znaczącym elementem tego systemu jest fakt, że tylko ok. 20% rolników (tych największych) otrzymuje aż 80% korzyści finansowych (dotacji). To ukazuje, do jakiego stopnia ten system jest wypaczony na korzyć wielkoobszarowego, monokulturowego agrobiznesu kierowanego przez korporacje. Agrobiznesu, który potrzebuje np. tylko 4 lub 5 przetwórni mleczarskich na cały kraj, jednej czwartej rzeźni oraz zakładów przetwórstwa żywności spośród tych, które kiedyś, przed przystąpieniem do UE, dobrze obsługiwały poszczególne regiony.

Naciski wywierane przez ten odgórnie narzucony reżim wielkiego biznesu są odczuwane z największą ostrością przez gospodarstwa rodzinne, które usiłują konkurować np. z producentami wieprzowiny działającymi według nieludzkich zasad przemysłowego rolnictwa, takimi jak Smithfield z USA i Danish Crown z Danii. To samo dotyczy olbrzymich zakładów produkcji jaj przypominających obozy koncentracyjne, w których 30 tys. kur wtłaczanych jest w ciemne, stalowe hangary. Są one karmione genetycznie modyfikowaną soją i kukurydzą, by nieświadomi niczego odbiorcy dostali pozbawione smaku jaja tanio i szybko. Zaś przez import taniego mleka z krajów mających nadwyżki, przy równoczesnym zaniżeniu kwot mlecznych, postępuje niszczenie rynku dla gospodarstw, które wcześniej były zachęcane do „stawania się większymi i bardziej wydajnymi”, by móc konkurować. Problem dotyczy też producentów zbóż, poddawanych z roku na rok zmianom cenowym i cierpiących z powodu stale rosnących kosztów produkcji.

Rolnicy są nękani przez handlowców z różnych korporacji, gotowych przekonywać, że ich nasiona i pasze są lepsze i tańsze od innych. Nigdy jednak nie mówią, jakie powodują problemy. Tylko największe gospodarstwa nie muszą się obawiać – robią to, za co dostają wielkie „kawałki tortu” unijnych funduszy. Czyniąc to, niszczą gleby, które są najbardziej żywotnym dobrem każdego narodu. Stają się niewolnikami monokulturowych agrobiznesów i unijnych dopłat. Produkują żywność, która zabija!

Czy to jest droga, którą chcecie iść? Chcecie być wykupieni przez zagraniczne korporacje agrobiznesowe? Chcecie zabić bioróżnorodność Waszej ziemi?

Ten list jest skierowany do tych, którzy odpowiadają: NIE. Do tych, którzy cenią sposób życia zapewniający zachowanie i przekazywanie ziemi w dobrym stanie z pokolenia na pokolenie i których razi zniszczenie spowodowane przez chciwość oraz krótkowzroczną żądzę zysku.

Nie możemy się poddawać i z rezygnacją znosić los państwowych lub korporacyjnych niewolników. Musimy się zjednoczyć i działać razem. Razem jesteśmy bardzo silni – co najmniej milion pięćset tysięcy rolniczych rodzin zaopatrujących w żywność niezbędną do przeżycia 38 milionów obywateli. TO DUŻA SIŁA!

Ten list nie jest dla tych, co lubią mówić: „my nic nie możemy zrobić” lub „po co się szarpać”. Nie, ten list jest skierowany do tych, KTÓRYM NIE JEST WSZYSTKO JEDNO i którzy są gotowi zjednoczyć swoje siły, aby postawić tamę złu i wytyczyć kierunki dla lepszej przyszłości. Przyszłości, która NIE zależy od głupich polityków i drapieżnych handlarzy, ale od dobrze zorganizowanych grup rolników i ich przyjaciół dbających o (szybko się pogarszającą) jakość życia, która jest podstawą wiejskich wspólnot na całym świecie. Jednak nie myślcie ani przez chwilę, że zachowamy tę jakość bez ogromnego wysiłku nas wszystkich.

I nie stanie się to przez pójście do rolniczych związków zawodowych i poproszenie ich, żeby one z kolei poprosiły rząd, aby coś zrobił z Waszymi problemami. Większość najważniejszych związków jest finansowo wspierana przez rząd, stając się siłą rzeczy narzędziem korporacyjnego państwa. Oni popierają gospodarstwa 100 hektarowe i większe, produkujące na masową skalę towary dla supermarketów, które niszczą drobnych rolników na całym świecie.

Tak więc, czy jesteście gotowi utworzyć rolniczy ruch oporu? Czy jesteście gotowi powiedzieć NIE zarówno cudzoziemcom jak i rodakom, którzy stale wykorzystują Waszą łatwowierność? Czy będziecie bronić Waszej pięknej Polski – w której ja też mam zaszczyt mieszkać – tak aby przyszłe pokolenia nie były zubożałymi niewolnikami harującymi dla brukselskich i warszawskich biurokratów? Za technokratami i biurokratami stoją globalne korporacje: to one chcą kontrolować cały cykl wytwarzania żywności od „ziarna do talerza”. Już dzisiaj tylko 4 amerykańskie korporacje kontrolują aż 60% światowego handlu nasionami. To im nie wystarcza. Coraz częściej patentują nasiona, które kontrolują, a modyfikacje genetyczne traktują jako sposób na uzależnianie rolników oraz umacnianie swoich „praw własności”.

Za globalnymi korporacjami stoją: Światowa Organizacja Handlu, Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych, Światowa Organizacja Zdrowia oraz wiele innych wielkich, bezosobowych instytucji.

Miejcie świadomość, że one wszystkie działają wspólnie i wszystkie chcą jednego: pozbyć się Was – małych, niezależnych rolników. Korporacje ponadnarodowe i instytucje globalnej kontroli są zjednoczone we wspólnym celu czerpania korzyści pod sztandarem modernizacji i restrukturyzacji rolnictwa. W ich oczach Polska jest jednym z cennych łupów. Wasi „przywódcy” nie będą bronić Was ani Polski przeciw tym, którzy chcą ukraść Wasze zasoby. Jak prawie wszyscy politycy, będą uspokajać i łagodzić Wasze obawy, ale nie zboczą ani na jotę z drogi wyznaczonej przez korporacje i nie zrezygnują z karier, jakie im ofiarowują. Politycy już sprzedali „śmietankę” z polskich zasobów tym, którzy oferowali najwięcej, teraz przygotowują się, żeby sprzedać także rolnictwo.

W 2001 roku Jadwiga Łopata* i ja, reprezentując Międzynarodową Koalicję dla Ochrony Polskiej Wsi, uczestniczyliśmy w spotkaniu w Brukseli, zorganizowanym specjalnie dla nas przez starszego rangą polskiego urzędnika. W spotkaniu

__________

*Jadwiga Łopata, założycielka i wiceprezes Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi – ICPPC, laureatka nagrody Goldmana (ekologiczny Nobel), odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi, najwyższym odznaczeniem za działania społeczne.

uczestniczyli główni zagraniczni negocjatorzy przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Przewodnicząca spotkania powiedziała nam, że zamiarem Komisji jest „restrukturyzacja i modernizacja polskiego rolnictwa”, by zaś to osiągnąć, konieczne będzie odsunięcie miliona polskich rolników od ich własności i zachęcanie ich do szukania pracy w miastach. Protestowaliśmy, mówiąc, że ci rolnicy są potrzebni na wsi. Jednak jedyną reakcją było stwierdzenie: „Unia Europejska nie jest zainteresowana małymi gospodarstwami rolnymi”.

Zrozumienie faktu, że podstawy polityki Unii są skierowane przeciw małym i średnim gospodarstwom, ma podstawowe znaczenie. W oczach UE rolnicy mają zająć się masową produkcją towarów na globalny rynek; są pożyteczni tylko w takim stopniu, w jakim podnoszą Produkt Krajowy Brutto (i zyski z eksportu). Kwestia uznania zasadniczego znaczenia rolników w zagwarantowaniu narodowego bezpieczeństwa żywnościowego nie jest w ogóle brana pod uwagę.

Dobra jakość żywności to podstawa dobrego zdrowia człowieka. Polska cieszy się godną pozazdroszczenia reputacją ze względu na „prawdziwą żywność”. I to dzięki Wam! Ale to może się wkrótce skończyć. Np. nie wiadomo, kiedy niemal we wszystkich sprzedawanych chlebach i w wielu produktach piekarniczych jako ważny składnik pojawiła się soja, najprawdopodobniej genetycznie modyfikowana. (Jest ona, niestety, używana także jako pasza wielu zwierząt hodowlanych.)

Wędliny straciły swoje właściwości i określony smak, a większość warzyw wydaje się w ogóle nie mieć smaku. Nasycone chemią i barwnikami tłuszcze zastępują dobre, wiejskie masło, genetycznie modyfikowane oleje spożywcze zastępują prawdziwe oleje, a jako produkt tej nowej polskiej diety pojawia się pierwsza generacja otyłych dzieci.

Te zjawiska są odbiciem tego, co nazywamy „syndromem amerykanizacji”, i wiele europejskich krajów (w tym moja rodzinna Anglia) skopiowały amerykański model, nie zdając sobie sprawy z ogromnej ceny, jaką człowiek musi płacić, podążając tą drogą na zatracenie. To jest dieta, jaką serwują nam technokraci, agrokorporacje, firmy farmaceutyczne i propagatorzy inżynierii genetycznej. A my się nie skarżymy, że jesteśmy traktowani jak myszy lub szczury w laboratoryjnym eksperymencie. Jeśli już, to mówimy o tym w domu, a nie publicznie na ulicach i w ośrodkach władzy, gdzie zapadają ważne decyzje.

Głos 1,5 mln gospodarstw rodzinnych nie może być ignorowany. Jeśli nie zjednoczymy się w oporze i nie wystąpimy teraz razem, stracimy jeden z największych kulturalnych i naturalnych skarbów Europy. A nawet więcej, będziemy się musieli wstydzić przed naszymi wnukami jako współuczestnicy zmowy mającej na celu zniszczenie naszych wiejskich wspólnot i zgody na to, by być sprzedanymi przez państwo. My, rolnicy, stanowimy ważną linię oporu; jest nas wciąż więcej niż przedstawicieli jakiegokolwiek innego zawodu na świecie.

Mamy coś, czego wielu nie posiada: niezależność i ziemię. To nakłada na nas odpowiedzialność za przyszłość! Mamy powody, żeby myśleć dalekosiężnie, dalej niż ci, którzy są zatroskani tylko kolejnymi wyborami. Jest nas w Polsce wystarczająco wielu i jesteśmy wystarczająco silni, aby zatrzymać odgórną manipulację, która niszczy nasz tradycyjny, zrównoważony i dumny wiejski sposób życia, dla którego bije nasze serce. Aby to jednak było wiarygodne, musimy nadal dawać świadectwo jako prawdziwi powiernicy żyjącej ziemi. To wielka odpowiedzialność, która oznacza coś więcej aniżeli pracę na roli. Ona oznacza, że musimy wstać i zacząć walczyć o przyszłość! Oznacza, że nie możemy się chować po kątach, ale, jednocząc nasze siły, stanąć razem wobec wyzwań, jakie przed nami stoją. Musimy następnie twardo przeciwstawić się dalszym próbom cynicznej manipulacji, której dokonują politycy i korporacje, aby zniszczyć nasze sprawdzone przez czas tradycyjne sposoby produkcji żywności i uprawy roli.

Dobra żywność i te sprawdzone przez czas metody gospodarowania na roli mają zasadnicze znaczenie dla przeżycia rodzaju ludzkiego. Musimy stanąć w pierwszym szeregu ruchu sprzeciwu wobec niszczących sił, które o tej prawdzie zapomniały lub starają się ją ignorować.

Julian Rose

ICPPC – Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi,

34-146 Stryszów 156, tel./fax: 033 8797114,

e-mail: biuro@icppc.pl

www.icppc.pl

www.gmo.icppc.pl

www.eko-cel.pl

Tags: , , , ,