Kroczymy po linie przez chaos

Logiczna obserwacja rzeczywistości pokazuje nam, że nie da się zaprzeczać temu, co niezaprzeczalne – toksyczne obciążenia, jakie dźwiga obecnie atmosfera, materia ożywiona, zwierzęta i my ludzie, prowadzą nas na skraj apokalipsy.
Jednakże, pomimo ewidentnych, dramatycznych uszkodzeń struktury życia na Ziemi, piękne, świetliste dzieci przychodzą na świat na naszej planecie każdego dnia, jak gdyby pokazując jasno moc życia nad śmiercią.
Dzieci te rodzą się nawet wtedy, gdy reaktory przeciekają, zajmują się ogniem i topią się, uwalniając na cały świat śmiertelne, radioaktywne izotopy. Nawet wtedy, gdy ciągłe bicie w werble wzywa do wojny na różnych kontynentach i morzach. Nawet wtedy, gdy odrętwiali umysłowo, zaczipowani, robotyczni ludzie idą naprzód, na ślepo zmierzając w kierunku niewolniczego objawienia. Nawet wtedy, gdy niebo rozdzierają tumany nano-cząstek siarczanu aluminium, a zasoby uranu służą do tworzenia broni masowego rażenia, by wyrwać serce z ciepłego naczynia życia.
Tak, nawet pomimo tego wszystkiego i wielu innych rzeczy – politycznego, militarnego i korporacyjnego sabotażu dokonywanego na wrażliwych tętnicach świętej materii ożywionej, genialne dzieci przychodzą na ziemię. A fizyka kwantowa odsłania absolutną jedność różności życia, jak również to, że wszyscy jesteśmy jednym. Jedną całością.
Podczas gdy rośliny i zwierzęta poddawane są modyfikacji genetycznej, która ma prowadzić do tworzenia nowych gatunków, co jeszcze bardzie wynaturza i tak już zdeformowane środowisko naturalne, coś tak zwyczajnego, jak żywioł wody okazuje się być krystalicznym darem bogów, posiadającym wspaniałe właściwości kojące i lecznicze.
Jest to niesamowity czas na naszej błogosławionej, obleganej planecie, targanej przez ekstrema. Ekstrema, które uciskają nas i zmuszają do poddania się lub do buntu i rewolucji, zrodzonej z objawienia.
Ci z nas, którzy „żyją”, wybierają bunt. Żarliwą odmowę poddania się. Jednak, by nasz bunt przerodził się w coś, co może iść do przodu i objawić się jako pozytywne działanie w naszym tu i teraz, ważne jest, abyśmy pozostali skupieni i nie zostali odciągnięci przez realia dnia codziennego.
Bądźmy więc świadomi: powstajemy przeciwko rosnącej burzy, która jest kierowana politycznie i zmierza do tworzenia podziałów. W konsekwencji jesteśmy oślepiani chaosem bazujących na emocjach, pełnych przemocy obrazów, którymi manipulują media; ślepej i przepełnionej fanatyzmem retoryki, „fake newsów” i całym potokiem działań sprowadzających się do narcystycznego i przestępczego w swej naturze pobłażania sobie.
Patrzymy, jak „uprawomocniona korupcja” staje się wspólnym kodem rządów na całym świecie.
„Demokracja” przekształca się w totalitarną centralizację, w której „sprawujący władzę” przyjmuje na siebie prawo do uchwalania przepisów, które nadają, a priori, wyłączne prawa państwu bądź premierowi. Przykładem może być tak zwana „snooper’s charter” – „karta szpicla” umożliwiająca rządowi brytyjskiemu całkowity nadzór nad poczynaniami obywateli.
Jednakże, nawet kiedy to wszystko się dzieje, wyższe poziomy świadomości podnoszą się, by przeciwdziałać całkowitemu dążeniu do rządów faszystowskich. W momencie gdy piszę ten artykuł, rezonans Schumanna osiąga częstotliwość 40 Hz +. Obserwuje się znaczący wzrost częstotliwości pulsu ziemi, który ostatnio wynosił pomiędzy 7,8 a 15 Hz. Zdaniem wielu, ten wzrost częstotliwości wiąże się bezpośrednio ze wznoszącym trendem energii duchowych wspierających uwolnienie się ludzkości z jarzma absolutnej autokratycznej kontroli.
Chaos, jaki przejawia się tu i teraz na ziemi, przybiera formę zaaranżowanej wojny, rozgrywanej z dekretu globalnych instytucji i rządów, by usunąć ostatnie ślady tego, co zwykliśmy nazywać „wolnościami obywatelskimi”. Różnorodność i indywidualizm zjadane są przez perwersję i konformizm. Duże korporacje stają się jeszcze większymi, pochłaniając po drodze konkurencję. Rządy, powtórzę to po raz kolejny, zręcznie przydzielają sobie jeszcze większą władzę, by kontrolować, sięgając praktycznie dowolnie po rosnące uprawnienia.
Scentralizowane superpaństwo zbliża się coraz bardziej, pod szyldem zorganizowanej ochrony przed „terroryzmem”. Tak, dokładnie tym samym terroryzmem, który państwo wywołało wskutek inwazji na obce terytoria i masową sprzedaż uzbrojenia tym, którzy chcieli doprowadzić do zmiany i „obalenia bezprawnych reżimów”.
Wracając z powrotem na nasze podwórko, walczące armie „wierzących” w to czy tamto załatwiają porachunki w zaaranżowanej wojnie pomiędzy „lewicą” a „prawicą”. Ekstremalna lewica przeciwko ekstremalnej prawicy. Nacjonaliści kontra federaliści. Globaliści kontra populiści. Dzielić i podbijać, dokładając do pochłaniającego wszystko ognia, w którym na ślepo ściera się wszystko. Ścieranie to zapoczątkowane i finansowane jest przez dominujących na naszej planecie architektów kontroli.
Zewnętrzny wizerunek tego pełnego zamętu, płomiennego szaleństwa realizują marionetki, które są jak kierujący ruchem ulicznym, wskazujący drogę do piekła: Lady Gaga, Madonna czy Miley Cyrus. Realizują one satanistyczny program, który jest znakiem rozpoznawczym ich „profesjonalnych występów”.
Ich poważne i pozbawione emocji, bezpłciowe „akty” seksualne, które spotykają się z wiwatami odrętwiałych umysłowo fanów, stają się potężnym symbolem schodzenia do piekła, które miejsce na całej planecie.
Jednak, i to właśnie chcę szczególnie przekazać w tym artykule, cały ten obłęd nie jest programem, na którym powinniśmy się skupiać. Nie powinien też być przyjmowany jako powszechna rzeczywistość, w której tkwimy, jak w pułapce.
Dla tych jednakże, którzy nie są w stanie oddzielić prawdy od kłamstwa, ta wywrócona do góry nogami, okrutna i pozornie nieukierunkowana egzystencja jest w rzeczy samej głównym tematem. Pierwszym planem, w którym są kompletnie zanurzeni do tego stopnia, że są zupełnie ślepi i nie dostrzegają jakiejkolwiek innej perspektywy.
Dla tych, którzy potrafią rozróżnić światło od ciemności, oszustwo od prawdy, pierwszy plan od drugiego, fake newsy, podkręcanie i podżeganie do wojny oraz jawne kłamstwa są tylko planem drugim; na planie pierwszym jest wizja życia opartego o głębokie poczucie celu oraz rosnącą świadomość tego, co nadaje kierunek i sens życiu postrzeganemu jako święta całość.
Tak, na Ziemi rodzą się piękne dzieci i to wynika z rosnącej fali potencjału dla głębokiej zmiany; niezniszczalnej determinacji do tego, by żyć zgodnie z prawdą; stanąć przeciwko wszystkiemu, co może zniszczyć świętość życia. Obnażyć kłamstwa i zdemaskować ich autorów.
Cały dowcip polega na tym, aby zmienić sposób postrzegania tak, by szaleństwo dnia codziennego, które przyciąga naszą uwagę, zeszło na drugi plan, na którym się nie skupiamy. By było tak właśnie postrzegane, poprzez prawdę na planie pierwszym. I dopóki zachowacie taką perspektywę, nie wpadniecie w czarną dziurę, do której zachęca was sabat czarownic Lady Gaga.
My, którzy przybyliśmy tutaj jako stróże naszej planety, jedną nogą jesteśmy w tym świecie, ale drugą już w świecie, który ma nadejść. Tak to wygląda. A noga, która znajduje się w tym świecie, jest tutaj, by podjąć działania na rzecz kontynuacji świata. By utrzymać go dla przyszłych pokoleń. By zbudować nowe społeczeństwo.
Czasami czujemy, że obiema nogami jesteśmy już w świecie, który ma nadejść, ale to by oznaczało całkowite oderwanie się od tego świata. Ucieczkę. A dlaczego mielibyśmy poświęcać naszą najlepszą energię na coś, co i tak nadejdzie jako naturalna kolej rzeczy po śmierci?
Kiedy jesteśmy żywi w naszych fizycznych ciałach, pozostajemy z związku z tym, co żywe; z żyjącą substancją tej planety i jej mieszkańców – wszystkich istot. Ten „związek” jest imperatywem nas ludzi. To oznacza nie tylko właściwą perspektywę, ale doskonalenie sztuki chodzenia po linie; utrzymywania równowagi w czasach, w których celowo wywołuje się brak równowagi.
Pod liną, na której balansujemy, znajduje się otchłań nieświadomości. Raj głupców. Pseudo-hierarchiczny świat ambicji, chciwy i przebiegły, wiedziony przez wielokolorową załogę, wspinającą się po politycznej piramidzie, korporacyjnych piratów i znieczulonych biurokratów; mają oni do swojej dyspozycji siły militarne i niemające pokrycia w dobrach pieniądze – w nieograniczonych ilościach.
Pod miażdżącym wpływem tej kliki szarpie się i toczy walkę „lud” czy też „naród”. My. Chciałbym dodać tutaj również zwierzęta, owady, ptaki, pszczoły, ryby, drzewa, rośliny, rzeki, morza i niebo – wszystkie one również są wykorzystywane.
Ci z nas, którzy są „świadomi”, nieważne w jakim stopniu, nie mogą ignorować losu tych wszystkich form życia, włączając w to również los naszych braci, bez względu na ich rasę, kolor skóry czy wyznanie. W końcu są oni elementami, z których musi się uformować lepsze życie. Nieważne jak sponiewierani, ciągle stanowią element świata, który nadejdzie.
Naszym zadaniem jest zbudowanie fundamentów dla tego świata. Nie możemy tego dokonać bez prawdziwej ławicy miłości do miejsca, w którym się narodziliśmy. Do tej miłości musimy dodać determinację, odwagę i poczucie równowagi.
Wielu ludziom znajdującym się na drodze rosnącej świadomości, chęć skoncentrowania się na „duchowej ścieżce” często uniemożliwia aktywne zaangażowanie się w realnym świecie. W ten sposób powstaje rozszczep, którego nie powinno być.
Mam nadzieję, że moi czytelnicy rozumieją to, że kluczową kwestią, na którą powinniśmy poświęcić nasze najlepsze energie, jest zaleczenie tego rozszczepu.
Nie ma tak naprawdę rozszczepu oprócz tego, który sami stwarzamy. Nasz wzrost, cały nasz rozwój opiera się na przyjmowaniu ścieżki prawdy – podejmowaniu działania w celu zrewitalizowania i uzdrowienia naszego wspólnego domu i jego mieszkańców – i to jest świadomy i rzeczywisty przejaw dążenia duchowego.
Nie znajdujemy się na ścieżce prawdy tylko dlatego, że medytujemy, ćwiczymy jogę czy qigong. To w najlepszym wypadku jest tylko połowa drogi. Wiara, że oddając się takim praktykom, robimy wszystko, co jest niezbędne do tego, by stać się „zrealizowaną istotą” jest zwodnicza.
Tylko jeśli praktykom nakierowanym na rozwój wewnętrzny towarzyszą działania skierowane w stronę świata zewnętrznego, możemy w pełni realizować nasze niepodzielne, zintegrowane, boskie możliwości.
Scalam na powrót to, co zostało rozdzielone. Nie możemy iść do przodu jako gatunek, dopóki nie zaczniemy zdawać sobie sprawy z tego, że wdech i wydech stanowią jedną czynność w dwóch częściach. Koncentrowanie się na pierwszej części przy jednoczesnym ignorowaniu drugiej jest przepisem na chorobę. A czy ta właśnie choroba nie jest czasem powszechna w dzisiejszych czasach?
Skoncentrowanie się na tym, co wymaga naszej największej uwagi jest kluczem do utrzymania równowagi na linie życia po to, by przejść przez chaos, w jakim pogrążone jest społeczeństwo w niewoli zaaranżowanej powierzchowności i głębokiej indoktrynacji.
W czasie gdy świat schodzi w niezbadane głębiny wykreowanego chaosu, my, którzy widzimy poza te pułapki, mamy niezwykle ważną rolę do odegrania. Utrzymać równowagę. Dynamiczną równowagę. Ponieważ nie tylko nasza równowaga, ale równowaga całego wszechświata jest zagrożona.
Tak po prawdzie, nie mamy innego wyboru, jak przekierować naszą rosnącą świadomość w działania, które uwolnią naszą planetę od nieludzkich, wrogich sił, które nakazują codzienne tłamszenie wszystkiego, co pełnowartościowe, niezbędne do życia i ważne. Ważne, ponieważ karmi i prowadzi do pełni kreatywności znajdującej się w centrum istot boskich, którymi prawdziwie jesteśmy.


Julian Rose jest wczesnym pionierem rolnictwa ekologicznego w Wielkiej Brytanii, działaczem społecznym i międzynarodowym aktywistą. Jest autorem dwóch uznanych książek: Zmieniając kurs na życie oraz W obronie życia. Więcej informacji na temat autora można znaleźć na stronie internetowej: www.renesans21.pl